Bardzo wiele się stało od mojego ostatniego wpisu, ale jednej rzeczy nie jestem w stanie zamieścić. Nawet przed sobą ciężko jest się przyznać do tego ekscesu, a co dopiero na blogu.
Myślałam, że się zakochałam ale znów wybrałam patologię, a nie faceta. Nie jestem aż takim hardkorem, więc żegnam pana. Nie dam rady. Co prawda co mnie nauczył jezdzić na desce, to moje...
Myślałam, że się zakochałam ale znów wybrałam patologię, a nie faceta. Nie jestem aż takim hardkorem, więc żegnam pana. Nie dam rady. Co prawda co mnie nauczył jezdzić na desce, to moje...
Tagi:
a.
23.08.2011 o godz. 11:54
komentuj (1)
Jeszcze raz napiszesz mi: nie przesadzaj (lub jak twierdzisz- "nie przesądzaj"), nie marudź i tym podobne- nie ręczę za siebie. To się kurwa zamień na życia, okej?
Powiedziałam, że podjęłam decyzję. Chyba jednak nie. "Upadam, upadam... świat boi się mnieeee."
Czekam na wiadomość od Ciebie. Proszę, miej siły to przezwyciężyć ;*
Powiedziałam, że podjęłam decyzję. Chyba jednak nie. "Upadam, upadam... świat boi się mnieeee."
Czekam na wiadomość od Ciebie. Proszę, miej siły to przezwyciężyć ;*
Tagi:
otucha
Oh, jak ja kocham niszczyć swoje życie. Doprowadza mnie to do takiej ekstazy, ze zastępuje mi seks. Może dlatego jeszcze fukcjonuję? Każdy desperacki krok ku przepaści nadmuchuje mnie (absurdalnie) weną, twórczym entuzjazmem i chęcią zmiany na lepsze. W tym swoistym wybrzuszeniu (za pewne maximum lokalne na wykresie biorytmu) jest jednak drugie, bardzo przykre dno. Poza tą całą otoczką sielskiej krainy czuję się wrakiem, bezużytecznym czymś, pasożytem jakimś. I to nie takim o, zwyczajnym. Pasożytem kolosalnym w swej ohydności- grubym (ten przymiotnik będzie koło mnie zawsze), obślizgłym i z odnóżami z piekła rodem. Dosłownie! Te odnóża (dam sobie głowę uciąć) kroczyły po piekielnym gruncie, mają szereg szpetnych oparzeń po tej płonącej glebie i jeśli posiadają coś w rodzaju palców (wierzę, że mój pasożyt je ma), to między nimi są wymiociny samego szatana!
Takie są moje dzisiejsze odczucia, ot co. Moja niewyparzona gęba ponownie mnie przeraziła wczoraj. Ponownie na śmierć. A rób sobie wrogów Dominiko, co to dla Ciebie! A będę! W końcu ktoś mnie znielubi tak jak mi się to należy. Jak narazie, mimo mych ewidentnie głupich posunięć, nie mam zbytnio wrogów. Wielu ludzi nie znoszę. Mnie raczej lubią. Straszna rzecz, doprawdy. Kiedy to piszę mam niemiłosierną ochotę na papierosa, którego nie zdobędę. Tym chcę wytłumaczyć nadmierny emocjonalizm tego wpisu. Myślicie, że to miało sens? Nieważne. Nie mam z czego oddać K. 9 zł, a ona potrzebuje. To także uwiera mnie w kroku.
Dobra, teraz najprzyjemniejszy temat ever czyli MOJE STUDIA (dum dum dum duuum). Generalnie podjęłam decyzję(tak. Ja podjęłam decyzję. A niech mnie!). Ta decyzja plasuje się nawet na wysokiej pozycji w rankingu moich decyzji. Jest ich niewiele, ponieważ mam usposobienie bardzo niezdecydowanej pierdoły, ale wystarczy ich by stworzyć taki pseudo ranking. Poza tym, że wszystkie moje co radykalniejsze kroki to po prostu dupa bez odbytu (co?!), to kości zostały rzucone i koniec! Do sedna. The decision is...
Pójdę do Mr. Kujawskiego i powiem mu, że nie będę nic poprawiać, że mam problem natury finansowej i żeby nie zaliczał mi ćwiczeń (?), bo chcę wziąć repetę i chodzić na nie jeszcze raz. W tym oto miejscu objawi się kolejny mój problem, tym razem natury psychicznej. Oczywiście o ile Kujawski już tego nie stwierdził. Muszę iść po prostu do pracy. To jest konieczność jak 20 kg mniej dla mojej babki Maryli! Moja decyzja wydaje się na pierwszy rzut oka strasznie jałowa i pozbawiona logiki, ale musicie docenić mój kunszt, bo udowodnie wam, że jest inaczej. Otóż...
Uwalam fizyczną, chodzę na nią przez cały rok raz w tygodniu (nie tracąc że tak powiem kontaktu z chemią i nauką w ogóle), pracuję i zarabiam na w miarę normalne życie. Gdybym zrobiła sobie przerwę w studiach i nie miała z nimi żadnej styczności to, nie oszukujmy się, trudno by mi było wrócić do nauki. Każdemu byłoby ciężko, a mi podwójnie. Pracować muszę, bo nie wyobrażam sobie naszej przyszłości w tym domu. W tym życiu.
Takie są moje dzisiejsze odczucia, ot co. Moja niewyparzona gęba ponownie mnie przeraziła wczoraj. Ponownie na śmierć. A rób sobie wrogów Dominiko, co to dla Ciebie! A będę! W końcu ktoś mnie znielubi tak jak mi się to należy. Jak narazie, mimo mych ewidentnie głupich posunięć, nie mam zbytnio wrogów. Wielu ludzi nie znoszę. Mnie raczej lubią. Straszna rzecz, doprawdy. Kiedy to piszę mam niemiłosierną ochotę na papierosa, którego nie zdobędę. Tym chcę wytłumaczyć nadmierny emocjonalizm tego wpisu. Myślicie, że to miało sens? Nieważne. Nie mam z czego oddać K. 9 zł, a ona potrzebuje. To także uwiera mnie w kroku.
Dobra, teraz najprzyjemniejszy temat ever czyli MOJE STUDIA (dum dum dum duuum). Generalnie podjęłam decyzję(tak. Ja podjęłam decyzję. A niech mnie!). Ta decyzja plasuje się nawet na wysokiej pozycji w rankingu moich decyzji. Jest ich niewiele, ponieważ mam usposobienie bardzo niezdecydowanej pierdoły, ale wystarczy ich by stworzyć taki pseudo ranking. Poza tym, że wszystkie moje co radykalniejsze kroki to po prostu dupa bez odbytu (co?!), to kości zostały rzucone i koniec! Do sedna. The decision is...
Pójdę do Mr. Kujawskiego i powiem mu, że nie będę nic poprawiać, że mam problem natury finansowej i żeby nie zaliczał mi ćwiczeń (?), bo chcę wziąć repetę i chodzić na nie jeszcze raz. W tym oto miejscu objawi się kolejny mój problem, tym razem natury psychicznej. Oczywiście o ile Kujawski już tego nie stwierdził. Muszę iść po prostu do pracy. To jest konieczność jak 20 kg mniej dla mojej babki Maryli! Moja decyzja wydaje się na pierwszy rzut oka strasznie jałowa i pozbawiona logiki, ale musicie docenić mój kunszt, bo udowodnie wam, że jest inaczej. Otóż...
Uwalam fizyczną, chodzę na nią przez cały rok raz w tygodniu (nie tracąc że tak powiem kontaktu z chemią i nauką w ogóle), pracuję i zarabiam na w miarę normalne życie. Gdybym zrobiła sobie przerwę w studiach i nie miała z nimi żadnej styczności to, nie oszukujmy się, trudno by mi było wrócić do nauki. Każdemu byłoby ciężko, a mi podwójnie. Pracować muszę, bo nie wyobrażam sobie naszej przyszłości w tym domu. W tym życiu.
Tagi:
decyzja papieros pasożyt
Wydaję mi się, że jest za późno na jakiekolwiek zmiany w kierunku edukacyjnym. Czy mam szansę jeszcze być dobra w czymś co mnie interesuje,czy jest już po ptakach? Trzeba było iść w stronę artystyczną dawno temu. Obecnie: nie mam warsztatu, wiedzy i sprzętu. Jestem tylko marnym, pieprzonym samoukiem. W dodatku na chemii, z której jestem beznadziejna.
Wyciągam D. do CSW na wykład o żywności modyfikowanej genetycznie (GMO). Sama nie idę. Cześć
Wyciągam D. do CSW na wykład o żywności modyfikowanej genetycznie (GMO). Sama nie idę. Cześć
Tagi:
looser
Dziś wróciłam z Okonina i zapamiętam wyjazd na długo. Po pierwsze W. to ekstremalny egoista, a E. świetna dziewczyna. Tylko się upewniłam. Poznałam piątkę nowych ludzi. Jeden chłopak był rewelacyjny, ale gej. I wcale nie był jakiś zniewieściały, o dziwo. Tak czy siak gej. Ubóstwiam swoje szczęście do mężczyzn! Zdziwiłabym się, gdyby był hetero albo wolny. Miałam jechać do Unisławia na jedną noc jeszcze dziś, ale się rozchorowałam. Niepotrzebnie wchodziłam do jeziora. Woda co prawda była cieplutka. Nie będę streszczać wyjazdu, bo mi się nie chce, ale ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne :)
Chodzi mi po głowie ciągle Untrust us Crystalsów :P
Chodzi mi po głowie ciągle Untrust us Crystalsów :P
Tagi:
OKONIN
Nie mogę czytać niektórych blogów. Beznadzieja się tutaj szerzy z prędkością światła. Ludzie z roku na rok są coraz głupsi czy to świat dyktuje takie trendy?
Tagi:
fujjj
Nie wiem co mam robić ze studiami. Poważnie rozważam urlop dziekański albo spięcie się do czerwoności i ogarnięcie tego. Te dwie możliwości są mi najbliższe. Wczoraj rozmawiałam z K. na wydziale i powiedział mi, że nie ma innej możliwości. Myślałam, że jakby (tfu tfu!) nie wyszło, to po prostu powtórzę rok (bez żadnych przepisywań ocen, po prostu od nowa 2 rok). Niestety, nie ma takiej możliwości. Będę musiała w takiej sytuacji zacząć od pierwszego. Chyba, że wezmę repetę, na którą nie mam pieniędzy. Co ja mam cholera robić? Repeta w sumie, całkiem niegłupie. ! semestr mam z głowy, bo zaliczyłam. Wyjadę do pracy albo będę pracować na miejscu i jakieś pieniądze w końcu będą...
Już mi lepiej niż wczoraj, ale jestem strasznie zmęczona ciągłym chodzeniem wszędzie z przysłowiowego buta. Zostało mi siedzenie w domu i uciekanie przed "chodź na piwo"- znajomymi. Nie narzekam, bo lubię to. Coś mi jednak zostało z dawnych alienowskich czasów, kiedy to głos nauczyciela wywoływał we mnie atak buraczany na twarzy, a zgłoszenie się do jakiejkolwiek odpowiedzi było wykluczone (chyba jeśli chodziło o pytanie czy mogę do toalety, kiedy już byłam bliska posikania się). Moja wypowiedź na forum graniczyła z cudem, nawet gdy nauczyciel zadał mi pytanie. Wolałam dostać jedynkę niż cokolwiek powiedzieć. Chorobliwa nieśmiałość. Obecnie nikt by nie pomyślał, że takie coś mnie trapiło. A jednak.
Już mi lepiej niż wczoraj, ale jestem strasznie zmęczona ciągłym chodzeniem wszędzie z przysłowiowego buta. Zostało mi siedzenie w domu i uciekanie przed "chodź na piwo"- znajomymi. Nie narzekam, bo lubię to. Coś mi jednak zostało z dawnych alienowskich czasów, kiedy to głos nauczyciela wywoływał we mnie atak buraczany na twarzy, a zgłoszenie się do jakiejkolwiek odpowiedzi było wykluczone (chyba jeśli chodziło o pytanie czy mogę do toalety, kiedy już byłam bliska posikania się). Moja wypowiedź na forum graniczyła z cudem, nawet gdy nauczyciel zadał mi pytanie. Wolałam dostać jedynkę niż cokolwiek powiedzieć. Chorobliwa nieśmiałość. Obecnie nikt by nie pomyślał, że takie coś mnie trapiło. A jednak.
Tagi:
studenckie dylematy
Strasznie się męczę będąc dłużej z niektórymi ludźmi. Cały dzień to zdecydowanie za dużo. Po prostu pragnę zamknąć się w celi, założyć słuchawki na uszy i wszyscy niech giną śmiercią natychmiastową. Dobrze gdybym miała jeszcze piłeczkę, którą bym mogła napieprzać w ściany. Nie, cofam! No dobra, nie wszyscy mnie wkurzają... Jest takich paru ludzi...
Okropnie jestem zdenerwowana i wybuchnę lada moment. Tym się jeszcze chciałam podzielić. Przepraszam, że piszę tylko o złych rzeczach. Musicie mi to wybaczyć albo po prostu nie czytajcie. PRAGNĘ SAMOTNOŚCI, czy to tak dużo? Nie, nie jestem towarzyska. Czasami sprawiam takie wrażenie przy ludziach, z którymi chcę być. Jeśli nie chcę z nimi być, to widać. Jak krew na prześcieradle, to widać. Wydaję mi się, że to cholernie logiczne. JESTEM LOGICZNA... Coś podobnego!
Nie chcę mi się odpowiadać na pytania, uśmiechać się i słuchać. Do porzygu. Ha!
Brakuje mi dziś jakiejś części. Pusto tak. Pusto tak. Tęsknie za kimś? Nie chcę nawet o tym myśleć i idę zaraz spać. Bezsensowny wpis, ale jestem pod wpływem durnowatych emocji. Pa
Okropnie jestem zdenerwowana i wybuchnę lada moment. Tym się jeszcze chciałam podzielić. Przepraszam, że piszę tylko o złych rzeczach. Musicie mi to wybaczyć albo po prostu nie czytajcie. PRAGNĘ SAMOTNOŚCI, czy to tak dużo? Nie, nie jestem towarzyska. Czasami sprawiam takie wrażenie przy ludziach, z którymi chcę być. Jeśli nie chcę z nimi być, to widać. Jak krew na prześcieradle, to widać. Wydaję mi się, że to cholernie logiczne. JESTEM LOGICZNA... Coś podobnego!
Nie chcę mi się odpowiadać na pytania, uśmiechać się i słuchać. Do porzygu. Ha!
Brakuje mi dziś jakiejś części. Pusto tak. Pusto tak. Tęsknie za kimś? Nie chcę nawet o tym myśleć i idę zaraz spać. Bezsensowny wpis, ale jestem pod wpływem durnowatych emocji. Pa
Tagi:
sammmms
K. ciągle do mnie dzwoni. Ja się kulturalnie pytam: what the fuck? Podoba mi się to, oj jak mi się to podoba, bo mam go gdzieś :)
Kolega z historii jednak się odzywa, ale jakoś również mnie to ni ziębi ni grzeje.
Koleżanka się we mnie zakochała, to nie żart.
Dość wątku miłosnego(?).
Mnóstwo czytam i w zasadzie niczym innym się nie zajmuję przez te... że tak powiem wakacje. Nie biorę tu pod uwagę spania, oszukiwania głodu, wychodzenia z domu ze znajomymi i rysowania. Nie biorę, bo to stało się u mnie tak powszechne, że nie zamykam tego w szufladzie z napisem zajmuję się. Bo jak robienie na przykład kupy, można wpisać do swoich zajęć, jeśli- ktoś zainteresowany mą osobowością przypuśćmy- zapyta? Odpowiedź nasuwa się sama. Znasz odpowiedź na pytanie, więc jest to pytanie męskie. Tak moi drodzy, pytania mają płeć. Wyczytałam to ostatnio w Kosiarzu Pratchetta i jakoś mi się to spodobało, rozbawiło (niepotrzebne skreślić). Wszystko na tym pieprzonym świecie ma płeć i to chyba nie jest dobre. Zauważyłam, że jak coś jest bezpłciowe to gardzi się tym. Ba, nawet opluwa się to, szarpie i tłucze dopóki nie zdechnie. Nie mówię, że bezpłciowość jest dobra według mnie, bo nie jest. Złe natomiast jest jej traktowanie. I znów mi coś wisi. Może dlatego, że jestem egoistką? Albo wręcz przeciwnie nią nie jestem?
Kolega z historii jednak się odzywa, ale jakoś również mnie to ni ziębi ni grzeje.
Koleżanka się we mnie zakochała, to nie żart.
Dość wątku miłosnego(?).
Mnóstwo czytam i w zasadzie niczym innym się nie zajmuję przez te... że tak powiem wakacje. Nie biorę tu pod uwagę spania, oszukiwania głodu, wychodzenia z domu ze znajomymi i rysowania. Nie biorę, bo to stało się u mnie tak powszechne, że nie zamykam tego w szufladzie z napisem zajmuję się. Bo jak robienie na przykład kupy, można wpisać do swoich zajęć, jeśli- ktoś zainteresowany mą osobowością przypuśćmy- zapyta? Odpowiedź nasuwa się sama. Znasz odpowiedź na pytanie, więc jest to pytanie męskie. Tak moi drodzy, pytania mają płeć. Wyczytałam to ostatnio w Kosiarzu Pratchetta i jakoś mi się to spodobało, rozbawiło (niepotrzebne skreślić). Wszystko na tym pieprzonym świecie ma płeć i to chyba nie jest dobre. Zauważyłam, że jak coś jest bezpłciowe to gardzi się tym. Ba, nawet opluwa się to, szarpie i tłucze dopóki nie zdechnie. Nie mówię, że bezpłciowość jest dobra według mnie, bo nie jest. Złe natomiast jest jej traktowanie. I znów mi coś wisi. Może dlatego, że jestem egoistką? Albo wręcz przeciwnie nią nie jestem?
Tagi:
bezpłciowość
Tak w ogóle, to wszystko wrociło do normy, bo chłopak wspomniany w notce z 7.07. zamilkł. Strasznie mi się chce śmiać z moich miłosnych podbojów na jedną noc. Doprawdy, bardzo mnie to cieszy. Jeszcze trochę, a do końca zachoruję na związko-fobię. Jeszcze niedawno było mi smutno. Myslałam sobie, nie kochana... kim Ty w ogóle jesteś? Pieprzonym facetem- zdobywcą? Skończ z całowaniem się na imprezach!! Dobre chociaż to, że nie przeleciał mnie żaden z tych imprezowych dupków. Tego bym nie dała. Po prostu chcę się zabawić, może poczuć atrakcyjną. Cholera wie, co mną kieruje. Może to jest mega duże pragnienie bliskości, seksu. O tak, bardzo możliwe. Po pijaku nawet przestaję myśleć o diecie, która spędza mi sen z powiek. Koniec z imprezami, wracam do normalności.
Mam strasznie męski mózg. To może być fajne w pewych momentach, ale przez większość czasu, tak właśnie to wygląda. Kocham to uczucie, kiedy mam faceta w garści. Pragnie mnie, a ja mogę robić z nim co chcę. Najśmieszniejsze jest to, że on myśli " mam ją ". Gówno prawda, to ja Cię zdobyłam debilu
Mam strasznie męski mózg. To może być fajne w pewych momentach, ale przez większość czasu, tak właśnie to wygląda. Kocham to uczucie, kiedy mam faceta w garści. Pragnie mnie, a ja mogę robić z nim co chcę. Najśmieszniejsze jest to, że on myśli " mam ją ". Gówno prawda, to ja Cię zdobyłam debilu
Tagi:
FACET
Chyba wezmę dziekankę i pójdę do pracy. Mam dość raportów, fałszu i popieprzonych prowadzących.
W ogóle wkurza mnie, że wszędzie (nawet na kasę czy sprzątaczkę w hotelu) chcą książeczkę sanepidowską!! Niby to bezpieczniej sraty taty, ale mnie wkurza i już. Tak samo jak ojciec, siostra i pierdolona waga.
W ogóle wkurza mnie, że wszędzie (nawet na kasę czy sprzątaczkę w hotelu) chcą książeczkę sanepidowską!! Niby to bezpieczniej sraty taty, ale mnie wkurza i już. Tak samo jak ojciec, siostra i pierdolona waga.
Tagi:
wkurw
Obecnie katuję się muzyką i delektuję się wolnym mieszkaniem. Bardzo przyjemny dzień. Póki co. Doskwierają mi zaległości, jakie mam na uczelni. Wlazł kamień do buta i uwiera tylko. Mimo wszystko- chcę mieć chociaż trochę wakacji. Rok chyba zaliczę, ale bardziej olać go nie mogłam. Ciepłym moczem polany został. Muszę w końcu znaleźć pracę, bo jak tak dalej pójdzie będzie sierpień i moje praktyki. A potem już tylko czarna dziura poprawek i jakiś tam innych zaliczeń, których nie chciało mi się podjąć na czas. Takie pieprzenie od rzeczy.
Tagi:
pieprzenie
Dawno nie pisałam, wybaczcie mą ignorancję. Jeśli ktoś się tym w ogóle przejął, będę w szoku. Nie zmieniło się nic poza tym może, że pewien chłopak (mimo mojego beznadziejnego zachowania, nad wyraz wręcz odstraszającego) ciągle się odzywa. Planowałam też wyjazd nad morze do pracy, ale nachodzą mnie wątpliwości. Nie opłaca się po prostu, tyle. Jak zwykle odzywa się też DOBRADOMINIKA, która mówi: „jedź z Gustawem. Sam ma jechać?” Dobra, nie znaczy oczywiście rozsądna. Mogę zastąpić słowo dobra synonimami typu: współczująca, naiwna i nieasertywna. Nie wiem cholera, której posłuchać. Zawsze wybieram pochopnie i zawsze trafiam kulą w płot. Nie, ja trafiam cegłą. Dobra, najważniejsze w tym momencie, to zastanowić się i wypisać (boli mnie głowa) wszystkie za i przeciw. Nigdy tego nie robię, ale może to mój błąd? Tata Krzysztof, który planuje każdą sekundę swojego życia i tak do niczego mądrego nie doszedł. Znowu mam te głupie rozmyślania, do niczego nie prowadzące. Chyba za dużo rozmyślam, dlatego stoję w miejscu. To chyba jest powodem, a nie jakieś planowanie na żółtych karteczkach swoich dni, co przecież też zajmuję kupę czasu. Do rzeczy! Napisałam list motywacyjny (cv już mam dawno) i wysłałam swój imponujący dorobek pracowniczy do cinema-city. Zobaczymy. Moja kochana D. już praktycznie tam pracuje. Zabawnie byłoby pracować tam razem. Zabawnie znaczy destrukcyjnie w tym wypadku. I tak szukam pracy na 3 tygodnie, bo od 1 sierpnia rozpoczynam praktyki studenckie! Może w końcu zrobię coś pożytecznego w tej całej chemii szeroko pojętej. Mam nadzieję, że przestanę być też sierotą w laboratorium. Marzenia ściętej głowy...
Idę się wykąpać i poczytam Kinga. Tak... albo Pratchetta <3
Idę się wykąpać i poczytam Kinga. Tak... albo Pratchetta <3
Jestem właśnie na kolejnym zakręcie. Cały czas skręcam i to się nie kończy. Kręci mi się tylko w głowie i coraz bardziej choruję. Jestem aktualnie po 4-dniowym maratonie juwenaliowym i dziwię się doprawdy, że to przeżyłam. Zrobiłam wiele głupich rzeczy, ale przynajmniej będę miała wspomnienia z tego wydziału. Wydział chemii. Zło wcielone. Poznalam, a w zasadzie jestem w trakcie zgłębiania charakteru pewnego jegomościa. Po wczorajszym jestem pozytywnie zaskoczona jego grą na gitarze i doskonałym głosem. Nie wiem, czy coś z tego będzie. Nie mam energii na pokazywanie siebie. Jestem bez wartości, więc po co w ogóle oszukiwać życie.
Tagi:
asdsAFD
Tęsknię za nim. Za tym pustym chłopakiem z Zagłębia...
Wczoraj spotkałam się po długim czasie z P. i w końcu nadrobiłyśmy zaległości. Wręcz wyrzygałam jej wszystkie historie z życia wzięte. Zrewaloryzowałyśmy swą siostrzaną znajomość i czuję się lżejsza o pare kilo. Niestety nie dosłownie. Naskrobię tu niebawem coś sensownego, ale teraz idę witać wiosnę, lato? Tak, teraz już ewidentnie lato <3
Wczoraj spotkałam się po długim czasie z P. i w końcu nadrobiłyśmy zaległości. Wręcz wyrzygałam jej wszystkie historie z życia wzięte. Zrewaloryzowałyśmy swą siostrzaną znajomość i czuję się lżejsza o pare kilo. Niestety nie dosłownie. Naskrobię tu niebawem coś sensownego, ale teraz idę witać wiosnę, lato? Tak, teraz już ewidentnie lato <3
Tagi:
tęsknot
Poznałam wczoraj znajomych D. i zaprawdę zacni to ludzie. Wszyscy trzej: Filip, Niuniek i Kazik. Jeden z nich stwierdził, że jestem aspołeczna i nie lubię ludzi. Ma trochę racji, ale zapewniam- nie było tego widać. Po prostu wstrzelił się przypadkowo w mój klucz i tyle. Impreza w Jasskocie (czy jakoś tak)udana, ale tylko ze wzgledu na miłe towarzystwo. Ściślej: towarzystwo przy moim stoliku, bo reszta... Określę to tak piski,wrzaski,elo ziomki,lans i gówno.
Tagi:
f
Po 4 dniach wegetacji w łóżku, stwierdzam że nie znoszę wolnego. Cholera muszę czymkolwiek zająć moje myśli, gdyby to nawet było "trzeba zrobić raport". Wiadomo, że musi to na rusi, ale nie cierpię, nie cierpię wolnego! Byłam u babci i dowiedziałam się, że całkiem sensownie wyglądam. Wydawało mi się, że odziałam się dziś wyjątkowo głupio, ale widocznie nie mam gustu. Bo moja BABCIA MARIA, jak kiedyś już pisałam- wie wszystko...
Tagi:
bla
Blisko nam do siebie. Tak mi się wydaję. Nawet jak ja milczę, Ty milczysz. Nasze myśli idą w jednym kierunku. Tak niesamowicie podobne kąty padania na ośrodek naszych dusz. Matematycznie, fizycznie, chemicznie niewytłumaczalne, nieszablonowe, bez zasad, ale z szacunkiem, bez umiaru. Dotyk tak bardzo fizycznie poruszający, ale magicznie ciepły i Twój, z dala od brudu, syfu i waszych głupich baśni. Nie mam nic, co należy do Ciebie. Nawet mi się nie śnisz. Bo nie istniejesz...
Tagi:
widmo
Zbyt dużo wiem od innych ludzi. Przez to czuję okropny ciężar. Po co mi to wszystko mówicie, co? Nie lubię aż takich zobowiązań z każdej strony. Wczorajszy grill zaliczam do okropnych. Był tam mój były chłopak, który poza 'siema' nie wydukał do mnie nic. Szkoda. Szkoda, że należę do tego pustego zlepku ludzi, jestem taka sama jak oni. Nie podoba mi się to i powoli tracę siebie. Te obsesje - myśli, wyobrażenia, impulsy pojawiają się w sposób powtarzający i uporczywy, wbrew mojej woli.
Tagi:
plotkarstwo


